Kiedy klikamy „zaloguj”, nie myślimy o tym, kto kontroluje ścieżkę danych, warstwę obliczeń oraz oprogramowanie obsługujące serwis, usługę lub aplikację, z której chcemy skorzystać. Cyfrowa cywilizacja działa, bo gdzieś istnieje działająca w określony sposób infrastruktura. Problem zaczyna się wtedy, gdy jej lokalizacja i model działania przestają być neutralne, a stają się warunkiem ciągłości usług publicznych, bezpieczeństwa gospodarki i realnej autonomii państwa.
Zwrot „suwerenność cyfrowa Polski” brzmi dobrze. Istotą suwerenności nie są jednak słowa, a zasoby i zależności, które bywają ciche, wygodne i długoterminowo kosztowne. W epoce sztucznej inteligencji sedno da się sprowadzić do prostej triady: dane, moc obliczeniowa i modele. Reszta to konsekwencje.
Pełen artykuł znajdziesz tutaj: itwiz.pl


