Współczesne ataki phishingowe wykorzystują dokładne kopie wizualne znanych serwisów, co uniemożliwia rozpoznanie oszustwa na podstawie wyglądu strony. Przedstawiamy metodę analizy adresów URL jako jedyną niezawodną technikę weryfikacji autentyczności witryn. Omawiamy również funkcje bezpieczeństwa przeglądarek wspierające użytkowników w identyfikacji prawdziwych domen.
Dlaczego wygląd strony to za mało?
Phishing to wciąż najbardziej rozpowszechniona forma cyberoszustwa. Socjotechnika sprawa, że trafiamy na stronę, gdzie oszuści wyłudzają od nas cenne informacje. Pamiętajmy, że w dzisiejszych czasach praktycznie każdy, kto posiada podstawowe umiejętności techniczne, może stworzyć stronę do złudzenia przypominającą tę, którą dobrze znamy. Fałszywe strony mogą mieć skopiowany każdy element wizualny – logo, kolory, układ graficzny. Wszystko to sprawia, że nie jesteśmy w stanie odróżnić ich od oryginału.
Współczesny phishing to już nie tylko ordynarne oszustwo. Często wystarczy jedno kliknięcie w link z sensacyjnego posta w mediach społecznościowych albo w odnośnik z SMS-a lub e-maila aby trafić na dokładną kopię znanego serwisu.
Jak więc stwierdzić, na jakiej stronie naprawdę się znaleźliśmy?
Skoro nie możemy polegać na wyglądzie strony, to co nam pozostaje? Jedynym wiarygodnym źródłem informacji jest adres widoczny w pasku przeglądarki. To właśnie w nazwie domeny kryje się odpowiedź na pytanie, gdzie rzeczywiście jesteśmy. Jednak rozpoznanie domeny w adresie URL wcale nie jest proste – cyberprzestępcy używają coraz bardziej wyrafinowanych sztuczek, żeby nas zmylić.
Źródło: cert.pl



